Kiedy jesteś uważny i wdzięczny, to bodźców jest tak wiele i czujesz taką jedność ze światem, że nie potrzebujesz już nic więcej. Jak z dietą 5 przemian!
Całe bogactwo masz już wówczas w sobie. Cały wszechświat. I wszystkie jego składniki i minerały. Jesteś jedynie dryfującą, bezgraniczną miłością, którą wysyłasz ludziom, światu i która wraca do Ciebie.
W istocie każdy od zawsze nosi to w sobie. Ale aby do tego dotrzeć i to poczuć, trzeba wrócić do siebie. Wyłączyć myślenie analizujące. Przywrócić uważność. Wtedy nic nie "musisz" - lecz możesz. Nie "potrzebujesz" - a po prostu chcesz. Nie masz potrzeby niczego udowadniać. Po prostu jesteś. Jak drzewa, jak słońce. Spokojne i pewne tego, po co tutaj są.
Nie jest łatwo usłyszeć siebie podczas takiego zgiełku. Czasem to droga pełna asertywności i wyrzeczeń. Ale z takiej pozornej ucieczki trafia się w najlepsze miejsca! W sobie. Zawsze czujesz te maleńką iskierkę, która dokładnie wie co powinieneś robić. Dbaj o nią. Ona Cię tutaj zaprowadzi. A później staraj się utrzymać ten stan, robiąc to, co robisz na co dzień.
Być może zmieni się wtedy całe Twoje życie? Bardzo dobrze. Każda zmiana jest na lepsze, bo rodzi UWAŻNOŚĆ. Ale nie spoczywaj wtedy na laurach. Bo jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana.
PS I nie obawiaj się czasu. CZAS jest rzeczą umowną. Jeżeli spożytkujesz go na własny rozwój dla dobra wszechświata, wykorzystasz właściwie, to odwdzięczy Ci się i wydłuży - będziesz go miał wystarczająco na wszystko.
PS2 Świat, natura są Ci wdzięczne za samą Twoją UWAGĘ. Wtedy mogą istnieć, bo je obserwujesz. Dajesz światu życie swoją uwagą. To, czego nie zauważasz, w Twojej rzeczywistości nie istnieje. Tylko uwaga daje życie, a wszystko co Cię otacza jest wówczas wdzięczne, że dajesz temu życie. Ciężko mi to wytłumaczyć, to po prostu się czuje, tak jak telepatię. Im częściej będziesz zwracał uwagę na świat, tym więcej jego bogactwa pojawi się w Twoim życiu. Dróg jest wiele. Może wtedy uda Ci się poczuć tę jedność.
"Tym, którzy więcej czują i inaczej rozumieją i dlatego bardziej cierpią, a których często nazywamy schizofrenikami." Antoni Kępiński
niedziela, 19 marca 2017
środa, 8 lutego 2017
gwoli wstępu - "Przesłanie dla Nadwrażliwych"
"Przesłanie dla Nadwrażliwych"
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność – wśród jego pewności,
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych,
zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością,
która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi,
bądźcie pozdrowieni.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania
z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego, co jest,
a przystosowanie do tego, co być powinno,
za to, co nieskończone – nieznane – niewypowiedziane, ukryte
w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę,
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk,
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia – nigdy nie wykorzystane –
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać, zamiast naśladować,
że jesteście leczeni, zamiast leczyć świat,
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę,
za niezwykłość i samotność waszych dróg,
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność – wśród jego pewności,
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych,
zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością,
która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi,
bądźcie pozdrowieni.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania
z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego, co jest,
a przystosowanie do tego, co być powinno,
za to, co nieskończone – nieznane – niewypowiedziane, ukryte
w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę,
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk,
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia – nigdy nie wykorzystane –
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać, zamiast naśladować,
że jesteście leczeni, zamiast leczyć świat,
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę,
za niezwykłość i samotność waszych dróg,
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
Kazimierz Dąbrowski
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)